Mamo, a dlaczego ty lubisz sprzątać? Po co nam tatuś? Dlaczego niebo jest niebieskie? Dlaczego kwiatki rosną? Po co ryby pływają?

 

Dlaczego dzieci zadają tyle pytań?

Jest w tym jakiś paradoks, że najpierw uczymy dziecko mówić, a później najchętniej byśmy je uciszyli. Ciągłe dlaczego?, po co?, jak?, nawet świętego może wyprowadzić z równowagi.

Badania pokazują, że statystycznie najwięcej pytań zadają 4-letnie dziewczynki – około 390 pytań na dzień, co daje średnią jednego pytania co 1 minutę i 56 sekund. Najmniej dociekliwi są 9-letni chłopcy. Dziennie zadają „tylko” 144 pytania, czyli średnio jedno pytanie na 5 minut i 12 sekund. Zadajmy więc sobie… pytanie, dlaczego u dzieci tyle dlaczego?

Sens pytań

Na początku coś na osłodę. Dziecko pyta cię o wszystko, bo dla niego jesteś autorytetem, który jest wszechwiedzący i nieomylny. Radzę się tym cieszyć, bo z wiekiem wszystko się zmieni. To dziecko będzie wszechwiedzące, koledzy i gwiazdki ze Snapchata będą autorytetem, a ty nie będziesz miał pojęcia o życiu. Skoro już doceniasz pytania, to bezzwłocznie tłumaczę, skąd się one biorą.

Dzieci są ciekawe świata od urodzenia. Dlatego w wieku kilku miesięcy starają się wszystkiego dotknąć i wziąć do buzi. To ich pierwsze sposoby na poznanie świata. Potem starają się wszędzie i na wszystko wejść. Aż w końcu odkrywają mowę i magiczne słówko DLACZEGO???, które daje im zupełnie inny wymiar możliwości w odkrywaniu świata. Dziecko nie czeka na szkołę, która go oświeci. Samo zadaje pytania.

Jak nie zwario…, to znaczy jak odpowiadać?

Musisz zrozumieć, że poprzez nasze odpowiedzi dzieci uczą się myśleć i rozwiązywać problemy. Ponadto nasze odpowiedzi przyjmują bezkrytycznie. Jak więc odpowiadać? Cierpliwie… Przede wszystkim uwzględnij możliwości intelektualne dziecka. Twoje odpowiedzi nie powinny być ani zbyt zawiłe czy obszerne, ani zbyt lakoniczne. Chodzi po prostu o zaspokojenie ciekawości dziecka, a nie o wykład o zabarwieniu egzystencjalnym.

Gdy jednak nie znasz odpowiedzi, to nie zmyślaj, ani nie kłam, ani nie zbywaj dziecka byle czym. Lepiej zaproponować wspólne poszukanie odpowiedzi. Bardzo ważne jest również niezbywanie dziecka odpowiedziami w stylu: „to nie twoja sprawa”, „jak dorośniesz, to ci powiem” czy „o to się nie pyta”. Zadawanie pytań to naturalny etap rozwoju dziecka i po prostu trzeba go przeżyć.

Bądź sprytny, czyli rada dla zaawansowanych.

Jeśli mimo nieustających serii pytań twój mózg jeszcze jakoś daje radę, możesz przechytrzyć dziecko, tak że teraz ono będzie odpowiadało na pytania. Otóż gdy dziecko zapyta cię o coś, np. „mamo, dlaczego kwiatki rosną”, odpowiedź mu i od razu zadaj swoje pytanie: „Kwiatki rosną, żeby było ładnie. A które ci się podobają? A dlaczego te? A co jeszcze ma taki kolor?”. Szach- mat.

Podzielcie się w komentarzu najciekawszymi pytaniami, jakie zadało wam dziecko?